piątek, 30 września 2016

"Ma Pani insulinooporność" - wyrok czy ułaskawienie?

Nie wiem jak wielka część ludzi zmaga się z insulinoopornością, cukrzycą i chorobami zależnymi; statystyki nie dość, że różnią się od siebie - to zmieniają się w zastraszającym tempie. Stąd wniosek, że ile by nas nie było, nasze grono wciąż się powiększa. Co tak na prawdę, bez całego medycznego bełkotu, oznacza insulinooporność i jaki wywiera wpływ na codzienne życie? Czym grozi, straszy i wymusza traktowanie jej poważnie? A tak w ogóle, to skąd się to bierze? Oprócz odpowiedzi na powyższe, nurtujące mnie od tygodnia, pytania, znajdą się zapewne różne ciekawostki.


"Ma Pani insulinooporność"

To nie tylko tytuł - to słowa, które trzy dni temu usłyszałam od lekarza.
A dalsza część tytułu? Hm biorąc pod uwagę, że kolejny raz będę musiała zmienić swoje nawyki żywieniowe, zrezygnować z na prawdę ogromnej ilości ulubionych potraw czy niektórych owoców, zacząć brać tabletki, których jestem wielką przeciwniczką - powinnam poczuć się tak jakby zapadł na mnie jakiś wyrok. Powinnam się czuć przytłoczona, zła i sfrustrowana, że pomimo tego iż przez ostatnie 2 lata prowadziłam na prawdę zdrowy tryb życia, mój organizm się buntuje.
Ale poczułam ulgę.
Sama byłam zdziwiona ale wyszłam z gabinetu z ogromnym uśmiechem na twarzy, który nie opuszczał mnie do końca dnia.



Wzięło się to z tego, że od bardzo dawna moje zdrowie nie było idealne. Nie było to nic wyraźnego i poważnego, ale w dużej mierze mi przeszkadzało. Jak np. omdlenia, zawroty głowy, skrajne humory, ból brzucha i nieustanne wypadanie włosów (a wszystkie towarzyszą mi od około 6 lat.)
Od lekarza do lekarza; od badania do badania... W końcu trafiłam na hormony. Hura!
To z nimi jest coś nie tak. Jednak sprecyzowanie co dokładnie jest z nimi nie tak też musiało trochę potrwać.
Dlatego, gdy po około 3-4 latach szukania, zastanawiania się nad jedną konkretną przyczyną i starania się by wszystko w pełni idealnie współpracowało, usłyszałam mój cudowny "wyrok" - skakałam wręcz z radości.
I coś w tym jest. Sprecyzowana dolegliwość, schorzenie czy choroba to w rzeczy samej nie jest samo zło. To nazwany problem, którym trzeba się zająć. To znany przeciwnik, którego można poznać jeszcze i jeszcze lepiej, żeby albo się z nim zaprzyjaźnić i go uciszyć, albo go zwalczyć.
Choć nie mówię, że wszystkie wyrzeczenia również przyjęłam z uśmiechem. Jak ja mogę zrezygnować z miodu, bananów, owsianki czy mango? No jak?
Akurat na to pytanie jeszcze nie znam odpowiedzi (tu pojawia się wcześniej wspomniana frustracja.)

INSULINOOPORNOŚĆ:

To obniżona wrażliwość organizmu na insulinę. Czyli? Nawet gdy mamy prawidłowe stężenie insuliny we krwi lub lekko podwyższone - nasz organizm nie reaguje na nią odpowiednio mocno.
Z kolei za słaba reakcja naszego organizmu powoduje zwiększenie ilości produkowanej insuliny. Stąd jej poziom się powiększa.
Oczywiście im wyższe stężenie insuliny - tym większe prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu II, choroby serca jak np. miażdżyca, choroby układu naczyniowego, PCOS itp.
Najczęściej insulinooporność dotyka osoby z nadwagą i z nadciśnieniem tętniczym, jednak nie jest to regułą jako, że nigdy nie miałam problemów z ciśnieniem, a moja waga jest jak najbardziej w normie, trzymam zdrową dietę (od ok. 2 lat) i jestem aktywna fizycznie. Choć z drugiej strony, gdybym wówczas nie zmieniła swojego trybu życia, dziś najprawdopodobniej miałabym już cukrzycę.
Do najczęstszych (lekceważonych) objawów należą:
  • senność po jedzeniu
  • zmęczenie, osłabienie
  • potrzeba drzemek w ciągu dnia
  • zawroty głowy
  • nieustanna chęć na coś słodkiego ;)
  • popadanie w skrajne humory, humorzastość
  • bardzo, bardzo bolesne miesiączki
  • trudność w koncentracji
  • wysokie ciśnienie i wysoki poziom trójglicerydów
  • tycie


SKĄD SIĘ TO BIERZE?
  • geny
  • styl i tryb życia
  • dieta
  • stres
  • brak snu, odpoczynku
  • brak aktywności fizycznej
  • leki

JAKI WYWIERA WPŁY NA ŻYCIE? CZYM STRASZY?

Jak już wspomniałam, insulinooporność jest o tyle niebezpieczna, że prowadzi do innych, coraz to poważniejszych chorób. Najczęstsze choroby będące dalszym etapem insulinooporności to cukrzyca typu II, zespół metaboliczny, choroby układu sercowo-naczyniowego oraz zespół policystycznych jajników. Biorąc to pod uwagę i głęboko do serca - warto zatroszczyć się o przywrócenie odpowiedniego poziomu cukru we krwi.
Chciałabym powiedzieć "wyleczyć" insulinooporność i sama mam zamiar to zrobić, ale ważne żeby zrozumieć co mam na myśli.
Wiele osób pewnie słyszało, że to jest "nie uleczalne". Ok, jednak odpowiednią dietą i trybem życia można wrócić do normy, nie odczuwać zupełnie objawów choroby i czuć się całkowicie zdrowym. Jest jeden mały haczyk. Po "wyzdrowieniu" dieta wciąż obowiązuje. Może nie aż tak rygorystyczna, ale musi być.
Dlaczego mówię o tym z takim przekonaniem choć o swojej dolegliwości dowiedziałam się zaledwie 3 dni temu? Ponieważ to nie pierwsza "nie uleczalna" dolegliwość z jaką się muszę zmierzyć, choć mam nadzieję, że to już ostatnia.


JAK SOBIE Z NIĄ PORADZIĆ?

Dieta i aktywność fizyczna. Dwie najważniejsze rzeczy pod słońcem. Do tego niestety dochodzi farmakologia, choć mam nadzieję, że tylko przejściowo.
Jak z tą dietą?
To niby proste.
Drukujesz sobie tablice produktów z indeksem glikemicznym i skreślasz wszystkie, które mają powyżej 55 IG.
Te produkty, które mają powyżej IG zwiększają tylko produkcję insuliny, a tej przecież już mamy za dużo. Nie mówię o odstępstwach od diety, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i zawsze najważniejszy jest umiar, jednak jeśli jesteśmy w fazie leczenia się - powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i silną wolę. Wiem, wiem łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ale! Jedziemy na tym samym wózku, więc wiem jak jest trudno!
Nasza dieta powinna być bogata w warzywa, białko z chudych mięs jak kurczak, indyk lub białko roślinne z fasoli, ciecierzycy czy soczewicy oraz oczywiście tłuszcze, których najlepszych źródłem będą orzechy, tłuste ryby, awokado, nasiona chia, olej z pestek dyni, olej lniany i wiele innych.
Niestety nie wszystkie owoce są dla nas, sama jakoś nie wyobrażam sobie lata bez arbuza no ale cóż zrobić.
Dużo dużo dużo wody.

Są tu może osoby z insulinoopornością? Jak sobie radzicie? Może macie jakieś ważne informacje, wskazówki, o których tutaj nie napisałam, jeśli tak - koniecznie się podzielcie :)

POZDRAWIAM :)

7 komentarzy:

  1. człowiek chyba nie docenia swojego zdrowia póki nie zachoruje...piszę tu o sobie.
    Staram się żyć zdrowo i aktywnie ale wiem że pewne moje zachowania mogą doprowadzić do rozwoju chorób- choćby zbyt mała ilość snu.
    Mam nadzieję, że dasz radę, że wrócisz "do normalności". myślę że do wszystkiego moza się przyzwyczaić- nawet do rezygacji z ulubionych produktów- a organizm odwdzięczy ci się lepszym samopoczuciem!
    3mam kciuki za dietę i powrót do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest ze wszystkim. Dziękuję :)

      Usuń
  2. ech.. osobiście staram się odżywiać najlepiej jak umiem, ale faktycznie- teraz te choróbska napadają na każdego :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite podejście do kwestii zdrowia i choroby. Motywujesz i inspirujesz swoją postawą, aby się nie poddawać, a na diagnozę spojrzeć z innej strony. Nie rozumiałam do tej pory co to znaczy dokładnie i jakie niesie konsekwencje. Bardzo współczuję, ale jednocześnie wiem, że będzie dobrze i sobie poradzisz i z tym znajdziesz rozwiązanie :) trzymam mocno kciuki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. temat szalenie na czasie. dzisiaj zdrowe odżywianie to wielki wyczyn, bo rzeczywiście nie jest to proste, pokusa, by sięgać po wysokoprzetworzoną żywność jest bardzo wysoka, migamy się, by włożyć w przygoowywanie posiłków więcej energii, bo nie ma czasu, pieniędzy.
    dobrze, że usłyszałaś swoją diagnozę. wiem, co masz na myśli pisząc, że się ucieszyłaś. podobnego stanu doświsdczyłam, gdy u córki potwierdziła się nietolerancja glutenu. po diagnozie mozna było zaczac nowy rozdzial...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nie działa się po ciemku metodą prób i błędów, a dokładniej wiadomo co robić, jak leczyć :)

      Usuń