poniedziałek, 9 stycznia 2017

Wyzwanie 30 dniowe - dieta i ćwiczenia + moja historia

Nie jest łatwo zmienić wieloletnie nawyki, zacząć się zdrowo odżywiać, ćwiczyć, wysypiać się i odmawiać sobie tego, co nas kusi - a niestety szkodzi zdrowiu. Ile razy można mówić "od jutra?", "od poniedziałku" albo "to ostatni raz i koniec, już więcej tego nie zjem"? Niestety to przysłowiowe "jutro" nigdy nie nadchodzi. Jeśli chcemy coś zmienić to musimy podjąć taką decyzję dzisiaj. I się jej trzymać. Odwlekanie choćby o każdy jeden dzień pogarsza tylko sprawę, bo jutro wcale nie będzie łatwiej - wręcz przeciwnie. Chcesz coś zmienić ale jest już wieczór, a cały dzień sobie folgowałeś? Idź wcześniej spać, nie jedz przed snem, poćwicz - zrób jeszcze dzisiaj dla siebie jedną małą rzecz, dzięki której jutro będzie Ci łatwiej.


ZMIANA STYLU ŻYCIA:

Jeśli chcemy się lepiej poczuć, lepiej wyglądać i zacząć o siebie dbać to jest to decyzja wieloletnia. 2 tygodniowa czy miesięczna dieta cud może zadziała na jakiś czas, ale co z tego skoro zaraz znów wrócimy do punktu wyjścia?
Jeśli chcemy na prawdę spektakularnych rezultatów zarówno w wyglądzie, jak i w zdrowiu - nie ma dróg na skróty!

Doświadczyłam tego na własnym przykładzie. Jakieś 6-7 lat temu bezustannie walczyłam ze swoją wagą i testowałam różne diety. Jak już diety nie działały to oczywiście głodówki. Przecież jak nic nie jem to muszę schudnąć, prawda? Nie prawda. Kilogramy szły w górę.
Nie pamiętam jak to się dokładnie stało, ale trafiłam w Internecie na ćwiczenia Mel B i zaczęłam się trochę ruszać. Ćwiczenia napełniały mnie takim zadowoleniem z siebie, poczuciem lekkości i po prostu szczęścia, że odrobinę przestałam zwracać uwagę na diety i głodówki. Zaczęłam jeść!
I dopiero jak zaczęłam jeść, z czasem regularnie - uwaga, udało mi się schudnąć.



Uzależniłam się od zdrowego stylu życia, widziałam efekty i lepiej się czułam, więc jak mogłabym zaprzestać? Otóż zabrakło mi czasu. Znalazłam pierwszą pracę, która zajmowała mi 11-12 godzin dziennie z dojazdami. Po powrocie prysznic, coś szybkiego do jedzenia, w dobrym dniu jeszcze godzinka na naukę i padałam wyczerpana na łóżko.
Zaczęłam wstawać o 5 rano żeby sobie przygotować jedzenie na cały dzień, czasami się udawało poćwiczyć pół godzinki, ale to zdecydowanie nie wystarczało. Wcześniej ćwiczyłam około 2 godzin dziennie, byłam cały czas w ruchu i trwało to dobry rok, a tu nagle z dnia na dzień przestaję i siadam na 9 godzin przed komputerem, na 2 godziny za kierownicę... Wtedy myślałam, że zachorowałam ale to mój organizm chciał mnie poinformować, że tak być nie może. Niestety wtedy jeszcze go tak dobrze nie słuchałam.

Zaczęło się chodzenie od lekarza do lekarza. Każdy kolejny nie widział przyczyny. "Taka Pani uroda", "będzie albo tak jak jest, albo gorzej - musi się Pani przyzwyczaić". A było coraz gorzej. Nieustanny ból brzucha, kolki, brzuch po zjedzeniu czegokolwiek robił się tak duży, że wyglądałam jakbym była w jakimś 6-7 miesiącu ciąży, nerwy i bezradność. Po pobycie w szpitalu, po gastroskopii, kolonoskopii lekarz stwierdził, że to zespół jelita drażliwego, którego nie da się wyleczyć i mogę łagodzić objawy dietą i ćwiczeniami. To było kolejne pół roku zmagań, prób, błędów, nerwów i poddawania się. Ale starałam się trzymać diety i wyskrobać odrobinę czasu na ruch. Odrobinę się poprawiło, ale zaczęły się pojawiać ataki w nocy. Dodatkowo w pracy zaczęło być coraz bardziej nerwowo.
Żeby nie przedłużać - zwolniłam się z pracy. Powoli wracałam do ćwiczeń i trybu życia sprzed roku. I cudownie ozdrowiałam. Nie trwało to dnia, czy tygodnia ale było warto.



INSULINOOPORNOŚĆ:

Niestety to nie koniec. Pracę, którą uwielbiam znalazłam w domu, zmieniłam kierunek studiów na dietetykę, która stała się moją pasją. A jednak dalej coś nie grało. Po zrobieniu badań hormonalnych wyszły cuda. Okazało się, że mam bardzo rozstrojone hormony, ale czemu?
O tym jak się dowiedziałam o insuliooporności już pisałam. Nawiązuje do tego, ponieważ całkowicie się pogubiłam. Zdrowo się odżywiając nie miałam problemu ze słodyczami czy produktami, które mi szkodzą. Unikać? Ok, nie ma problemu!
A tu nagle muszę zastąpić czymś większość produktów, które jadłam na co dzień. Nie mam na myśli nie zdrowej żywności ale tej o wysokim i średnim IG, np. banany, owsianka gotowana, miód, kasza jaglana, gotowane warzywa jak marchew czy buraki, arbuz i wiele innych. Zmieniałam swoje nawyki już dwa razy i za każdym razem wyszło mi na dobre, więc trzeci też powinien być prosty.
No niestety, zaczęłam brać tabletki, których jestem przeciwniczką i szukałam nowych przepisów. Jednak co się znalazło słodkiego w domu to nagle znikało w buzi. Aż z "ostatni raz, jutro zaczynam zdrowo się odżywiać" przeszło w "kiedy w końcu przestaniesz to jeść?".

Okazuje się, że nawet gdy ktoś długo zdrowo się odżywiał a po drodze się potknął i potyka się trochę dłużej niż powinien, trudno jest wrócić. Jednak trudniej jest machnąć ręką jeśli zobowiążemy się do czegoś przed kimś, stąd wyzwanie.


WYZWANIE:

Jak już mówiłam, zaczynam dzisiaj a nie jutro! A oto mój plan na następne 4 tygodnie:
  • Woda
Przestałam pić wodę... To okropne, wiem i przez to czasami jem więcej niż potrzebuje. Zatem w tym miesiącu planuję pić 1,5-2 litry wody dziennie.
  • Regularne 5 posiłków dziennie co 3 godziny
  • Odstawiam słodkie
Chyba najważniejszy punkt. Wszelkie szarlotki, serniki, ciasteczka nie są dla mnie. Wiele razy to mówiłam od jakichś 3 miesięcy, więc nie wiem na ile się to uda ale może to już ten czas ;p
  • Herbaty i zioła
Chcę pić więcej herbat zielonych, czerwonych, czystka, ziołowych jak morwa biała, melisa itp.
  • Aktywność fizyczna
Właśnie. Czas wrócić. W planach stepper, twister, orbitrek, Mel B i inne ćwiczenia.
  • Nie łączenie białek z węglami
To coś, czego jeszcze nie próbowałam ale chciałabym. Z reguły proste: jeśli jemy mięso to z warzywami, jeśli jemy węglowodany (kasze, ryż, makaron, ziemniaki) to z warzywami. Nie łączymy mięsa z kaszą, ziemniakami i innymi węglami w jednym posiłku.
  • Gotuję!
Jakoś ostatnio nie mam na to czasu, ale chciałabym zacząć znów coś tworzyć w kuchni.
  • Unikam wysokich IG, a średnie włączam od czasu do czasu do posiłku z prawidłowym ładunkiem glikemicznym


Na razie tyle, wydaje się mało ale za miesiąc będę skakać z radości jak się wszystkiego uda dopilnować. Jako że zdrowo się odżywiam (nie licząc wpadek ze słodkim, nie picia wody i braku ruchu) nie pisałam o podstawowych rzeczach w takich wyzwaniach jak np. ograniczyć smażone posiłki, ograniczyć fast food, przetworzone produkty, więcej ryb itd.
Każdy wie najlepiej co jest u niego najsłabszą stroną i podejrzewam, że każda taka lista różniłaby się od siebie.
Założenie jest takie, żeby coś z tym zrobić. Może jeśli taka lista ma 10 punktów to nie wszystkie 10 od razu, ale podkreślić 2,3 najsłabsze i coś z nimi zrobić. Małymi kroczkami da się wszystko osiągnąć.

Jest ktoś kto chciałby się dołączyć do wyzwania? Oczywiście można dodawać też swoje punkty :) W większym gronie raźniej i większa motywacja.

POZDRAWIAM CIEPŁO :):)

5 komentarzy:

  1. Dzięki, że podzielilas się swoją historią. Pomimo tego, że prowadzę od dawna zdrowy tryb życia, to co jakiś czas pojawiają się kryzysy, organizm mówi mi, że gdzieś się zagalopowalam albo coś trzeba zmienić. Najważniejsze to nie poddawać się i działać właśnie tu i teraz. Życzę Ci powodzenia ! Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również staram się zdrowo odzywiać, ale czasami organizm wariuje, albo myśli schodzą nie tam gdzie trzeba, grunt to jednak wiedzieć po co się to robi, nawet jak człowiek sobie czasami pofolguje, a na co dzień trzyma się swoich założeń :) Trzymam kciuki, aby się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ciężko jest zmienić nawyki żywieniowe, wiem coś o tym ! Ja też mam taki plan, ale postanowiłam nie robić z tego jakiegoś terminu czasowego, tylko zobaczyć co z tego w ogóle wyjdzie. Zobaczymy. Trzymam za ciebie kciuki ! ;) I ty trzymaj za mnie, bo z dieta jak z dietą, ale gorzej u mnie jest z zacięciem do aktywności fizycznej ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Głodówki to najgorsza rzecz jaka może być, bo tracisz zapas substancji zawartej w mięśniach a nie tłuszcz. Ciesze się,ze jeszcze i cwiczysz to zdecydowanie lepsza droga

    strong-power.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Aktywny tryb życia i zdrowe odżywianie (ale naprawdę zdrowe) eliminuje 90% problemów ze zdrowiem, jestem o tym przekonana. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń