piątek, 31 marca 2017

Smoczy owoc - truskawkowa gruszka, tak smacznie to brzmi - pitaja od A do Z

Smoczy owoc może nie jest tak wielkich rozmiarów jak mogłoby się po nazwie wydawać, ale za to jak smakuje! Prezentuje się też niczego sobie, i o ile wyjątkowo wygląda z zewnątrz, w sobie też ma dużo dobrego.
Najbardziej powinny się z owocem polubić diabetycy i osoby otyłe, jako że oprócz niskiej kaloryczności, zmniejsza insulinooporność i pomaga zrzucić nadwagę. Kolejnym argumentem jest zbiór witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Jak dokładnie wpływa na nasz organizm? Jak się to w ogóle obiera i je? Zapraszam do lektury :)


PITAHAJA:

Jak dla mnie spośród wszystkich nazw (smoczy owoc, truskawkowa gruszka, pitaja, pitahaja, thanh long) pitahaja brzmi rewelacyjnie.
Jest to owoc kaktusa pochodzący z Meksyku oraz z Ameryki Środkowej. Niezwykłą i piękną rzeczą jest to, że kwitnie tylko w nocy.
Ma jajowaty kształt, amarantusową skórę z łuskowatymi wypustkami. Jadalny miąższ przypomina kiwi przez wiele drobnych, czarnych kropeczek na białym/różowawym tle.
Co do smaku, dla niektórych jest lekko słodka, lekko kwaśny, dla innych mdła, a dla jeszcze innych wcale nie ma smaku. Mi bardzo smakuje ;)


SKŁAD:
  • 100g = 50kcal
  • witaminy: C, z grupy B, E
  • minerały: fosfor, wapń, żelazo
  • przeciwutleniacze
  • betalainy - naturalne barwniki
  • karoten
  • błonnik
  • woda

WŁAŚCIWOŚCI:
  • zmniejsza insulinooporność
  • pomaga w zrzuceniu nadwagi
  • chroni przed otyłością
  • zmniejsza stany zapalne
  • wspomaga pracę układu krążenia
  • wpływa korzystnie na kondycję skóry i włosów
  • pomaga przy stłuszczeniu wątroby
  • korzystnie wpływa na wzmocnienie kości i zębów
  • nawadnia i pomaga pozbyć się nadmiaru wody z organizmu



JAK TO SIĘ JE?

Po pierwszy przy zakupie wybieramy owoce bez żadnych plam, kropek czy przebarwień i zażółceń. Skórka ma być gładka.
Po drugie - im prościej tym lepiej. Czyli nic z pitahają nie robimy, jemy ją na surowo.
Ja odkrajam podstawę owocu i wybieram miąższ łyżeczką.
Można dodać do smaku odrobinę miodu, sok z limonki lub połączyć owoc z innymi, jak np. z granatem, arbuzem albo pomarańczą.

Choć jeszcze nie próbowałam, słyszałam, że bardzo fajnie sprawdza się jako składnik lodów, koktajli i musów. Jak chyba większość egzotycznych owoców, i ten najlepiej smakuje schłodzony.

UWAGA!

Trzeba jednak pamiętać, że smoczy owoc może spotęgować, wywołać lub uaktywnić alergie. Sama w sobie podobno nie uczula, jednak może wywołać uczulenie u alergików, osób z egzemą, z łuszczycą itp.

Mieliście już przyjemność zajadania się truskawkową gruszką? :):)

POZDRAWIAM ! :)

poniedziałek, 20 marca 2017

Wracam! + Refleksyjnie o wytrwałości i samodyscyplinie

Bardzo długo mnie nie było, znikłam bez uprzedzenia za co bardzo przepraszam.
Zmiana pracy, wyprowadzka rodziców, planowanie remontu, który niedługo zacznie się na dobre, sesja i udana operacja laserowa wzroku. To całe moje usprawiedliwienie :)
Najważniejsze jest to, że wracam :)


Dzisiaj będzie krótko bo i nie szablonowo.
Nie mam dla Was żadnych nowych informacji czy konkretnych warzyw i owoców, w tym tygodniu na pewno coś się pojawi ;)
Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na nasze nawyki. Nie tylko te dotyczące diety i ćwiczeń, ale wszystkie.


Podobno wystarczy 21 dni, by taki nawyk sobie wyrobić. Ale zasada ta dotyczy każdego nawyku, tego złego również. Jeśli ciągle odkładasz coś na później, szukasz wymówek i tłumaczysz sam przed sobą, że czegoś jeszcze dziś nie zrobisz to nie tylko będzie Ci z każdym dniem trudniej się za to zabrać - ale również wyrabiasz w sobie silny nawyk odkładania wszystkiego na potem, nawyk lenistwa, wygody i wymówek. Bardzo szybko można się stać mistrzem w każdej z tych rzeczy. Dużo ciężej wrócić do samodyscypliny i wytrwałości.

Mówi się, że coś się umie, a do czegoś innego kompletnie się ktoś nie nadaje.
  • Ale od czego to zależy?
  • Czy robisz na co dzień to, co łatwo Ci przychodzi i w czym się dobrze czujesz?
  • Czy to, co sprawia, że czujesz niepokój i dyskomfort? Plus ciągła, silna potrzeba odkładania tego na kiedy indziej?
Mistrzem stajesz się w czynnościach, które nieustannie powtarzasz. Możesz być zarówno mistrzem kierownicy, mistrzem w rozmowach z innymi, mistrzem sprzedaży czy mistrzem w pisaniu.
Ale możesz być też mistrzem narzekania, odkładania wszystkiego na jutro, mistrzem lenistwa i objadania się.
Mistrzem stajesz się w czynnościach, które nieustannie powtarzasz. Mówisz, że jesteś zielony z matematyki? Że jej nie umiesz? No jasne, że tak!
Przecież nigdy tak na prawdę się jej nie uczyłeś! Gwarantuje Ci, że jeśli będziesz siedział dzień w dzień, choćby godzinę i będziesz robił zadania z matematyki - zostaniesz w niej mistrzem! O ile oczywiście nie będziesz siedział nad zadaniami i dumał, że nigdy się tego nie nauczysz. To jest odkładanie tego, co się powinno robić w tym momencie.
Nie umiesz jeździć na rowerze? Rób to codziennie! Nieważne ile razy upadniesz. Albo na odwrót. Licz ile razy upadniesz. Dolicz do 1000 razy. Jestem ciekawa czy uda Ci się tyle razy upaść, czy o ile wcześniej nauczysz się jeździć!



Zadam Ci jedno pytanie. Każde dziecko musi nauczyć się chodzić. Jedno się uczy bardzo długo, drugie łapie od razu. Wyobraź sobie, że jesteś w momencie kiedy Twoje własne dziecko uczy się chodzić. Dla niego to nie jest proste. Może się wydawać niewyobrażalnie niezwykłą umiejętnością, skomplikowana czynność kiedy to ciągle się chwieje i nie potrafi zachować równowagi.
Uwaga. Dziecko upada. Co robi?
Wstaje i próbuje znowu.
Znowu upada i znowu się podnosi.
Wiadomo, że im więcej upadków, tym dziecko jest bardziej sfrustrowane, zaczyna płakać i czasami już nie chce się uczyć.
Co robisz?
  • Pomagasz mu, nie pozwalasz się poddać i uczysz je dalej aż pewnie stanie na nogach?
  • Czy może mówisz "Dobra, próbowaliśmy. To nie dla Ciebie, nie będziesz chodził" ?

Bardzo prosty przykład, wszystko zależy tak na prawdę od determinacji i wytrwałości. Jeśli chodzi o nas, dorosłych, czasami nie ma nad nami opieki rodzica, który nie pozwoli się poddać. Łatwiej jest to zrobić, uciec w odkładanie i rezygnacje z wszelkich dalszych prób.
Dlatego czasami pomaga dostrzeżenie tego małego dziecka w środku nas samych. Jest identyczne, jak wtedy gdy uczyło się chodzić. Wyobraź sobie, że to dziecko w Tobie ma problem i potrzebuje pomocy, potrzebuje wsparcia i rodzica. A potem mu pomóż. Nie pozwól mu się poddać. Albo nie pozwól poddać się sobie dla niego. Obojętnie, jeśli uda Ci się dostrzec w sobie dziecko, w wielu kwestiach będziecie mogli pomagać sobie wzajemnie.



Miało być krótko, tylko o tym, że wracam. A wyszło jak zawsze ;)
Do tego z taką refleksją :D Od czasu do czasu można :)

POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE :))